Geoblog.pl    mitrofan    Podróże    Białoruś 2015 - biała plama na mapie Europy    Znów w domu
Zwiń mapę
2015
11
wrz

Znów w domu

 
Polska
Polska, Mosina
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3105 km
 
Nasza podróż po Białorusi przebiegała zgodnie z planem i zakończyła się szczęśliwie. Przed wyjazdem na Białoruś w Białymstoku w ciągu jednego dnia załatwiliśmy wizy w konsulacie. Trzeba złożyć wniosek między 9.00 a 11.00, zapłacić 50 Euro i wtedy można odebrać wizę już po 15.00. Bardzo nam w tym pomógł złożony przez Agencję TURYST.BYwniosek. Przekraczanie granicy Kuźnica - Bruzgi trwało godzinę, a w drodze powrotnej Brześć- Terespol godzinę i 25 minut i było mniej stresujące niż to sobie wyobrażaliśmy. Przekraczając granicę staliśmy się milionerami i trudno nam było się w tym odnaleźć. Takimi dużymi sumami w Polsce nie posługujemy się na co dzień. Dużo banknotów - ja do końca wszystko to plątałam. Sprzedawczynie zawsze cierpliwie pomagały rozeznać się w nominałach. Wszyscy spotkani ludzie byli bardzo chętni do pomocy, bardzo uprzejmi i nawet serdeczni.
Odwiedziliśmy ponad 40 miejscowości. Noclegi, które Pan Aleksander dla nas zarezerwował były dobre, choć zdecydowanie najbardziej podobało nam się w Nieświeżu, w Grodnie, Mińsku i Brześciu, najmniej w Mohylewie. Wszystkie noclegi były opłacone przez Pana Aleksandra, a wcześniej oczywiście przez nas, przed naszym przyjazdem, co ułatwiło nam kontakty z wynajmującymi. Jeśli chodzi o wymóg meldunku w piątym dniu pobytu, to wystarczyły pieczątki z hotelu w Nieświeżu i Pińsku. Zostaliśmy zatrzymani dwa razy przez milicję - raz w pobliżu litewskiej granicy, gdzie sprawdzono nam paszporty i drugi raz gdzieś w drodze z Mohylewa do Mińska. Milicjant zapytał czy wszystko w porządku i życzył nam szczęśliwej drogi. Nie chciał żadnych dokumentów.
Zaskoczyły nas pozytywnie dobre drogi, mały ruch, czystość na poboczach i dużo parkingów leśnych przy drodze. Zdziwiło nas, że w każdym mieście nadal stoi pomnik Lenina a wszystkie ważne ulice zawsze są wszędzie takie same - Lenina, Sowiecka, Komsomolska, Czerwonoarmiejska, Marksa, Kirowa itp.
W wielu miejscach rekonstruuje się zabytki i w porównaniu z przewodnikiem sprzed kilku lat widać było, że wiele się robi w tym względzie. Jako Polacy poszukiwaliśmy również miejsc związanych z polską historią. Byliśmy w Grodnie Nowogródku, Zaosiu, Kosowie Poleskim, Skokach, gdzie są zrekonstruowane domy Elizy Orzeszkowej, Mickiewicza, Kościuszki, Juliana Ursyna Niemcewicza. Zwiedzaliśmy też ruiny zamku w Krewie, Holszanach, Różanie, Smolanach.
We wschodniej części Białorusi najbardziej podobał się nam Witebsk, rozczarował natomiast Mohylew i Orsza. Mińsk zrobił na nas bardzo dobre wrażenie - monumentalny prospekt Niezależności i stara część miasta. W Mińsku wszystko jest ogromne. Nowo budowane bloki to molochy, mrówkowce, niektóre mają po 24 piętra. Mińsk ma dwie obwodnice i metro i wygodnie się po nim jeździ. W Białorusi są też markety, ale próżno by szukać takich sieci jak Auchan, Carrefour, Lidl, Tesco. Są inne, miejscowe, niektóre ogromne - market ProStor w Mińsku miał 35 kas! Wybór towarów duży i są również te, do których przyzwyczailiśmy się w Polsce. Brakowało nam jednak polskiego chleba. Białoruski nam niestety nie smakował - biały miał słodkawy smak, a ciemny był twardy i niesmaczny. Jedzenie w restauracjach jest tańsze niż w Polsce i bardzo smaczne, szczególnie dania tradycyjnej kuchni białoruskiej. Daje się zauważyć, że na Białorusi je się zdecydowanie mniej warzyw niż w Polsce.
Najbardziej zapamiętamy jednak kolorowe drewniane domki, które są w każdej wsi i zdarzają się w każdym dużym mieście.
Na Białorusi jest duża różnica między miastem a wsią, wiele wsi sprawiało wrażenie opuszczonych.
Wyraźnie się czuje, że gęstość zaludnienia w Białorusi jest mniejsza - 46 osób na km 2 ( w Polsce 123 osoby/km 2).
Kiedy jechaliśmy z miasta do miasta (przejechaliśmy w sumie 3,5 tys. km) czuło się przestrzeń, rozciągał się widok po horyzont, pola dobrze uprawione, kołchozy widać nieźle prosperują sądząc po budynkach.
Porównując z Ukrainą widać wyraźnie, że gospodarka Białorusi ma się zdecydowanie lepiej. Widać też powolny, ale jednak rozwój prywatnej przedsiębiorczości. Przy drogach wiele reklamy społecznej - ujęły mnie dwie - "Przypomnij sobie o swoim dziecku - zapłać alimenty" i zachęcająca do posiadania dzieci z ślicznym niemowlakiem - "jeśli się na mnie zdecydujesz, będę cię codziennie zaskakiwać".
Zbliżają się wybory prezydenckie - 11 października. Jednak jedyne elementy kampanii wizualnej to banery z datą wyborów.
Wzięliśmy udział w kilku imprezach - w dożynkach w rejonie Gorki na wschodzie, w otwarciu księgarni przez panią minister w Szczuczynie, w rodzinnej imprezie w miasteczku Mścisław. Białorusini lubią się bawić, pięknie śpiewają.

Wróciliśmy do domu pełni wrażeń, przekonani, że było warto pojechać na Białoruś.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (2)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
mamaMa
mamaMa - 2015-09-19 23:37
Jakze zachecajacy i pozytywny opis Bialorusi!
Dziekuje:-)
 
zula
zula - 2015-09-21 12:26
Fantastyczny wpis obrazujący Waszą wyprawę,
Cieszę się ,że wszystko się udało a my...będziemy poznawać ten kraj !
Wzruszyły mnie drogowe reklamy-krótko lecz jak treściwie.
dziękuję i pozdrawiam
 
 
mitrofan
Małgorzata Kaptur
zwiedziła 19% świata (38 państw)
Zasoby: 539 wpisów539 464 komentarze464 6247 zdjęć6247 1 plik multimedialny1
 
Moje podróżewięcej
01.08.2016 - 14.08.2016
 
 
30.08.2014 - 04.09.2014