Geoblog.pl    mitrofan    Podróże    Cudze chwalicie, swego nie znacie...    Chobienice - "Nie sobie, lecz nastepcom"
Zwiń mapę
2009
14
cze

Chobienice - "Nie sobie, lecz nastepcom"

 
Polska
Polska, Chobienice
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1403 km
 
Duża wieś na skrzyżowaniu dróg: Wolsztyn - Zbąszyń - Babimost.
W XVIII - XX wieku wieś była siedzibą rodziny Mielżyńskich. Chobienice od wieków należały do jednej rodziny, nigdy nie były sprzedawane i przechodziły prawem sukcesji z rodziców na dzieci. Jednym z włacicieli był Maciej Mielżyński, powstaniec z 1831 r., współtwórca Bazaru i Towarzystwa Przyjaciół Nauk, poseł do Sejmu Pruskiego. Pobierał nauki rolnicze u Dezyderego Chłapowskiego, z którym brał udział w wojnach napoleońskich. Pod jego wpływem w Chobienicach posadził wiatrochrony na polach, jako jeden z pierwszych uwłaszczył chłopów. Hrabia Maciej Mielżynski nosił specjalnie dla siebie zrobioną czapkę z daszkiem, którą z czasem wszyscy Wielkopolanie nosili, nazywając ją "Maciejówką."
W 1910 r. majątek zakupił Ignacy Mielżyński z Iwna.
Klasycystyczny pałac zbudowano przed 1765 r. Na początku XIX w. dostawiono przed nim czterokolumnowy portyk z herbem Mielżyńskich i napisem: " Nie sobie, lecz następcom "
Przy pałacu znajdują się dwie oficyny: prawa barokowo-klasycystyczna z 2 poł. XVIII w.,
o dachu mansandrowym, lewa z końca XVIII w., przebudowana.
Za nią istnieją pozostałości grodziska stożkowego. Obok zabudowań rozciąga się park krajobrazowy (7,06 ha ), z pozostałościami układu regularnego z XVIII w. Rosną w nim m.in. platan o obw. 440 cm,buk 340cm i jesiony do 320 cm.
Na skraju parku wznosi się barokowy kościół z 1778 r., rozbudowany w latach 1928-1930. Wyposażenie wnętrza utrzymane jest w stylu rokokowym.

Hrabia z rycerską fantazją

Podpułkownik Ignacy hrabia Mielżyński (1871-1938), właściciel Iwna k/Kostrzyna i Chobienic, swym wyglądem i zachowaniem robił zawsze wrażenie. Przypominał raczej rycerza z dawnych czasów: imponującej postaci, z pyszną brodą, w długim, do ziemi sięgającym futrze wydawał się podobny do króla polskiego.
Zdobył stopień oficerski, a potem ukończył szkoły jazdy w Hannowerze i w Wiedniu oraz ukończył studia rolnicze. Jego ojciec Hrabia Karol Mielżyński z Chobienic upatrywał w nim dziedzica swej fortuny. Niestety, pełen temperamentu Ignacy zawiódł go przegrywając w karty w ciągu kilku wieczorów w poznańskim ,,Bazarze” powierzoną mu przez rodzica ogromną sumę 250.000 marek, która miała stanowić posag jego siostry. Za to go wywłaszczono i wypędzono z domu. Szczęśliwym trafem zaopiekował się nim jego stryj, hrabia Józef Mielżyński z Iwna, oddając mu w zarządzanie majątek iwieński, którego Ignacy okazał się zdolnym administratorem. W 1901 r. poślubił swą stryjeczną siostrę Sewerynę Mielżyńską i wszedł w posiadanie Iwna.
W 1909 r. odkupił od brata Macieja Chobienice. Jako dziedzic wielkiej fortuny wykupywał ziemie z rąk niemieckich i udzielał się w życiu społecznym. Działał m.in. w radzie nadzorczej ,,Bazaru” narażając się na krytykę za włączenie tej instytucji do powitania cesarza Wilhelma II w Poznaniu w 1913 r. Jako wielki miłośnik koni był znakomitym jeźdźcem i hodowcą. Założył w Iwnie hodowlę koni pół-, a potem pełnej krwi angielskiej. Cieszył się opinią świetnego organizatora polowań, a także konkursów psów myśliwskich (1909-1910). Był bezdzietny, ale plotkowano, że uwodził dziewczęta wiejskie, którym zwykle dawał w wianie krowę.
Na wieść o wybuchu powstania wielkopolskiego 1918 r. zgłosił się do wojska, zostając dowódcą odcinka na froncie północnym i zdobywając pociąg pancerny pod Rynarzewem. Jego żołnierze przepadali za nim dla jego męstwa. Wierzyli, że kule się go nie imają. Stanął na czele 26. Ochotniczego Pułku Ułanów Wielkopolskich
W 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej hrabia Ignacy Mielżyński zorganizował i wyposażył w konie 26. Ochotniczy Pułk Ułanów Wielkopolskich, a sam na jego czele odbył zwycięską kampanię na froncie białoruskim. Kiedy Pułk wrócił do Poznania, odznaczony krzyżem ,,Virtuti Militari” podpułkownik na siwym koniu odbył paradny przejazd z koszar do centrum miasta serdecznie witany przez poznaniaków.
W czasach II Rzeczypospolitej Iwno było drugą co do wielkości stadniną w Wielkopolsce, dostarczało rocznie ok. 50 koni dla wojska, jak również otrzymywało nagrody na wystawach hodowlanych oraz za świetne konie wyścigowe. Popularny hrabia Ignacy, nazywany żartobliwie Inusiem, był ponoć na co dzień wielkim skąpcem, ale jak trzeba było, potrafił okazać hojność. Z Iwna do Poznania przyjeżdżał rolls-roycem, a w ulubionej restauracji Dybizbańskiego zamawiał dla siebie na śniadanie ,,kartofelki w mundurkach, gziczek, śledzik i masełko”. Swemu szoferowi kazał podawać wszystko, co najlepsze. Najliczniejsi goście przyjeżdżali do Iwna na polowania – latem na kaczki, jesienią na kuropatwy, a zimą na zające. W 1932 r. u Mielżyńskich gościł sam Jan Kiepura, polując m.in. na daniele. W 1937 r. zatrzymała się tu w podróży poślubnej młoda królewska para z Holandii – królewna Julianna i książę Bernard Lippe Biesterfeld. Rodzice księcia byli zaprzyjaźnieni z rodziną Mielżyńskich. Z tej okazji odbył się wielki raut towarzyski, a potem polowanie, podczas którego ubito m.in. 800 zajęcy.
W ostatnich latach życia mimo różnych problemów hrabia zachowywał pogodę ducha, chętnie grywał w brydża. Zmarł 11 stycznia 1938 r. Jego pogrzeb odbył się zgodnie z dawną tradycją. Orszak żałobny z pałacu do kościoła prowadził biskup Karol Radoński. Na trumnie spoczywała ułańska rogatywka 26. Pułku Ułanów, a obok niej kawaleryjska szabla. Za trumną swego pana szedł jego koń bojowy, osiodłany kulbaką, wiekowy rumak Cytrus. Asystę honorową stanowiła kompania 15. Pułku Ułanów z Poznania oraz delegacja 26. Pułku Ułanów z Baranowicz. Żyjący na krawędzi dwóch epok Ignacy Mielżyński – postać, w której więcej było blasku niż cieni, spoczął na cmentarzu przy kościele w Iwnie. Wkrótce zbudowano tam kaplicę, w której obok męża w 1961 roku spoczęła jego żona. Miejscem tym opiekują się byli ułani 26. Pułku i społeczeństwo Ziemi Kostrzyńskiej.

na podst. http://www.webmedia.pl/glos/1.03/mielzynski/mielzynski.html

Chobienice były gospodarstwem wzorowym, prowadzonem według najnowszych metod. Oprócz produkcji nasiennej opartej na nowoczesnych sprowadzanych z zagranicy odmianach zbóż hodowano bydło rasy czarno-białej nizinnej, konie pełnej krwi i półkrwi i konie wojskowe, w dwóch owczarniach hodowano owce jedynie dla produkcji wełny, w celu zaopatrywania w wełnę armię. Inn a forma działalności gospodarczej było rybołówstwo. Drzewo sprzedawano na eksport. Torfiarnia zaopatrywała w opał. Chobienice posiadałyna folwarku Godziszewo wapniarnię z bogatymi pokładami wapna nawozowego i budowlanego, dwie gorzelnie. Do majątku należała też wielka parowa cegielnia w Zbąszyniu, finansowana przez kasę gospodarczą, zatrudniającą bezrobotnych z Zbąszynia”.

http://www.webmedia.pl/glos/1.03/chobienice/chobienice.html

Spadkobiercą Ignacego Mielżyńskiego był jego adoptowany syn - Józef Mielżyński-Wichliński. Zmarł on w niewoli niemieckiej w 1943 r. Jego dzieci żyją - Andrzej w Poznaniu, a Teresa w Londynie.

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (16)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
Płotka
Płotka - 2009-06-22 13:55
Ciekawe miejsce i bardzo interesujący własciciel. Żal, że taki obiekt jest w tak opłakanym stanie.
 
mirka66
mirka66 - 2011-04-18 07:32
Zgadzam sie z Plotka.
 
Eli
Eli - 2011-08-12 22:12
To straszne, jak terazniejsza Polska niszczy przeszlosc !!!
 
Maria Bożyk (Gaweł)
Maria Bożyk (Gaweł) - 2015-04-25 21:39
Byłam dzisiaj w Chobienicach i oglądałam pałac oraz oficyny w parku. Żal duszę ściska ...
Pamiętam go z lat dziecinnych, gdy jeździłam tam do Babci i stryjostwa na wakacje.
 
Anonim
Anonim - 2016-06-23 15:46
Z tego co wiem można wykupić pałac pod warunkiem remontu. To były by ogromne koszta nikt widocznie nie jest zainteresowany... Choć też wiem, że są jakieś zawiłe sprawy związane z obecnym właścicielem (jakby), gminą i podobno prawowitym dziedzicem... Fakt jest taki, że nikt nie chce kupić, nikt nie załatwia spraw związanych z własnością, nikt pewnie też i remontu nie chce robić więc się piękny budynek niszczy :( Zaraz obok pewien zamożny pan torzy jakby hymm... luksusowy hotel agroturystyczny? coś w tym stylu. może sam zainteresuje się pałacem żeby mieć z niego profity bądź gmina dla turystyki postara się coś z pałacem zrobić? czas pokaże zawsze można mieć nadzieje :)
 
 
mitrofan
Małgorzata Kaptur
zwiedziła 19% świata (38 państw)
Zasoby: 539 wpisów539 445 komentarzy445 6247 zdjęć6247 1 plik multimedialny1
 
Moje podróżewięcej
01.08.2016 - 14.08.2016
 
 
30.08.2014 - 04.09.2014